sobota, 27 sierpnia 2011

Rozdział XXXI

Rozdział XXXI

Będąc w środku mój wzrok przykuły dwie postacie stojące obok siebie. To był Marcin z jakąś dziewczyną. Widać było, że nie zwracali uwagi na innych. On bawił się kosmykiem jej włosów. A ona ? Ona patrzyła się prosto w jego czekoladowe oczy. 
- Emi chodźmy - szepnął Młody obejmując mnie w pasie. 
Wtedy ruszyliśmy przed siebie.Pod salą spotkałam Maje, która rozmawiała właśnie przed telefon. Nie chciałam jej przeszkadzać więc usiadłam pod ścianą obok Mateusza. Po chwili na korytarzu rozległ się dźwięk dzwonka, który informował o rozpoczynającej się właśnie lekcji. Po drzwiami momentalnie znalazła się cała klasa, lecz nigdzie nie mogłam zauważyć Dawida. 
- Pewnie znowu pije pod blokiem - pomyślałam siadając w ławce, lecz moje rozmyślania rozwiała nauczycielka. 
- Jak widzicie Moi Drodzy dzisiaj nie jesteśmy w komplecie...
- Taa...nie ma Marcina chodź całował się z jakąś laską na korytarzu i nie ma...- wtrącił się Konrad.
- Dawida, który został pobity i leży w szpitalu- przerwała mu nauczycielka.
Po tych słowach cała klasa zamilkła, a ja chwyciłam za swoje rzeczy i wybiegłam. Dobrze wiedziałam dokąd mam biec i wbrew pozorom nie był to szpital .Zatrzymałam się przy blokach, rozglądając się za brunetem. Po pewnym dostrzegłam go w oddali - siedział na ławce zaciągając się szlugiem.
- Co mu zrobiłeś ? - zapytałam podchodząc bliżej.
- Komu ? 
- Dobrze wiesz o kogo mi chodzi - odparłam.
- Chciał się bić, więc oberwał. - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek, a po chwili dodał :
- Jest już nikim.
- Tak jak ty braciszku - wyszeptałam wyrywając się z uścisku. Wtedy w jego oczach dostrzegłam złość. Podniósł rękę chcąc mnie uderzyć.
- No śmiało zrób to ! Uderz ! - krzyknęłam, a mój głos rozniósł się po całym osiedlu. W oknach w jednej chwili pojawiło się mnóstwo ciekawskich osób, próbujących dostrzec jakąś sensacje.
- Jeszcze Cię dorwę - szepnął mi do ucha, a następnie odszedł. 
Popatrzyłam jeszcze chwilę za sylwetką chłopaka, która zanikała gdzieś pomiędzy blokami i sama ruszyłam w swoją stronę. Stronę szpitala. Będąc w środku natknęłam się na Adriana. 
- Ty pewnie do Dawida ?- zapytał lekko unosząc kąciki ust.
- Tak. Co z nim ? - odparłam.
- Jest w śpiączce. Ktoś go nie źle załatwił, a teraz idź już do niego . Sala sto jedenaście - powiedział.
- Dzięki. - szepnęłam, a następnie ruszyłam ku strasznie długiemu korytarzowi.
- Sala pięć...dwadzieścia...osiemdziesiąt trzy....sto.- po cichu mówiłam do siebie zerkając na każde drzwi które mijałam
- No i sto jedenaście. Nareszcie - odetchnęłam z ulgą gdy stanęłam przed właściwymi
drzwiami.     


tak więc no obiecałam, że dodam jeszcze w tym tygodniu i jest <3
mam nadzieje, że Wam sie spodoba. 
jeśli jest taka możliwość to kliknijcie podoba mi się. ; )
pozdrawiam : 
jesteś moją definicja szczęścia.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Rozdział XXX

Rozdział XXX

W środku nocy obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zaskoczona zsunęłam się z łóżka zakładając na siebie szarą bluzę, którą miałam pod ręką i ruszyłam ku narastającemu dzwonkowi. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam znajomą mi postać.
- Co ty tutaj robisz, o tej porze ? - zapytałam kierując wzrok na chłopaka.
- Możemy pogadać ? - zwrócił się w moim kierunku siadając na schodach.
- Tak jasne, o co chodzi ? - zgodziłam, po czym usiadłam obok niego.
- Kocham Cię. - walnął z grubej wyciągając z kieszeni paczkę papierosów.
Po tych słowach patrzyłam na młodego jak wryta. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak zareagować. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Po pewnym czasie wreszcie przemówiłam :
- A..., ale jak to ? - zapytałam z niedowierzaniem przytulając go do siebie.
- Głupi jestem wiem. Przychodzę do Ciebie w środku nocy i wyznaje Ci miłość...
- Nie jesteś. - zaprzeczyłam bawiąc się sznurkami od bluzy. Po chwili poczułam jego zimne ręce na moim ciele, a następnie zapach perfum pomieszanych z szlugami. Spojrzałam na sylwetkę chłopaka która zanikała w ciemności, po czym zbliżyłam się do niego. Wtedy złapał za podbródek kierując wzrok prosto na swoje niebieskie oczy.
- Kocham cię...- szepnął, a chwile potem nasze usta połączyły się.
- Zabieram cię stąd - powiedział biorąc mnie na ręce.
- Wariacie co ty robisz ? - cicho chichotałam, gdy weszliśmy do mieszkania obijając się o każdą z napotkanych ścian.
Nawet się nie spostrzegłam jak byliśmy już w sypialni. Mateusz lekko opuścił mnie na wielkie łóżko po czym sam położył się obok mnie.
- Obudziłem Cię, to teraz muszę Cię uśpić jutro szkoła - powiedział bawiąc się kosmykiem moich włosów.
Po tych słowach wtuliłam się w tors Młodego i zasnęłam jak małe dziecko...
Następnego dnia rano obudził mnie ciepły i troskliwy głos chłopaka informujący o śniadaniu. Dość długo jeszcze leżałam w łóżku przeciągając się we wszystkie strony, po czym wstałam i ruszyłam do łazienki, a następnie garderoby. Po paru minutach siedziałam już przy stole w kuchni zajadając się tostami z serem.
- Dziękuje - wyszeptałam łapiąc zimną dłoń Mateusza.
- Przestań to tylko tosty - zaśmiał się wstając od stołu.
Po zjedzeniu śniadania ruszyliśmy w kierunku szkoły. Idąc przez park gadaliśmy o wczorajszej nocy. Po chwili poczułam jak nasze ręce splatają się. Spojrzałam na chłopaka po czym ścisnęłam z całej siły jego dłoń.
- Ejj...siłacz chcesz się bić ? - cicho zachichotał próbując mnie połaskotać.
- Nic z tego. Ja już wygrałam - powiedziałam dając mu buziaka w policzek, a następnie oboje weszliśmy do budynku zwanego szkołą.


 Rozdział miał być później owszem, 
ale ze względu na Was postanowiłam zmobilizować siły i dodać go wcześniej.
Jestem tego świadoma, że rozdział jest nudny, 
ale tak jak mówiłam wcześniej - wypaliłam się : (
(następny prawdopodobnie ukaże się jeszcze w tym tygodniu : *)
pozdrawiam : 
jesteś moją definicją szczęścia

niedziela, 7 sierpnia 2011

Rozdział XXIX

Rozdział XXIX

Dość długo stałam jeszcze wpatrzona w jego czekoladowe oczy po czym ruszyliśmy w stronę domu.
Podchodząc do ławki na której siedział młody z Konradem zauważyłam jeszcze jedną osobę.
- Dawid - szepnęłam, gdy rozpoznałam chłopaka.
- Czemu bawisz się moimi uczuciami ? Kogo kochasz ? - walnął z grubej wbijając wzrok w moje niebieskie tęczówki. Marcin zrobił to samo siadając na ławce koło chłopaków. Natomiast ja stałam wpatrując się w ziemie.
- Kocham was obojgu, ale nie potrafię między wami wybierać. - powiedziałam kierując wzrok na Dawida, a później na Marcina.
- Więc jak mamy rozumieć Twoje gesty, słowa ? - zapytał brunet.
- Ich będzie co raz mniej, gdyż nie chce was już ranić. - odpowiedziałam, a po chwili poczułam jak po policzku spływa łza.
- Te dwa dni dały mi dużo do myślenia. Muszę nauczyć się od nowa żyć...i kochać, ale już nie was.
Wtedy oboje spojrzeli na mnie pytająco.
- Tak będzie lepiej dla nas wszystkich. - powiedziałam po czym zaczęłam odchodzić. Wtedy poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam Konrada.
- Chcesz pogadać ? - wyszeptał.
- Nie dzięki - odpowiedziałam kiwając głową.
Gdy weszłam do mieszkania zasiadłam za białym stołem w kuchni odpalając świeczki. Chwile potem zadzwoniłam do Kai po lekcje i też nimi zajęłam się przez najbliższe trzy godziny. Po skończeniu zrobiłam sobie herbatę zasiadłam na parapecie w sypialni i włączyłam na fulla Słonia. Zastanawiałam sie nad dalszym życiem, lecz moje myśli rozwiał dźwięk dzwonka do drzwi. Zeszłam z parapetu i powędrowałam je otworzyć.  Spojrzałam przez lupkę, lecz nikogo nie zauważyłam .
- Może mi się zdawało - pomyślałam, ale mimo wszystko otworzyłam drzwi.
- Buuu ! - ktoś krzyknął.
- Zwariowałeś debilu - powiedziałam spoglądając na młodego.
- Wybacz ale nie mogłem się powstrzymać. Zachciało mi się spaghetti no, a jak wiesz ja nie umiem gotować. Dlatego też kupiłem wszystko co potrzeba i przyszedłem do Ciebie z taką małą prośbą...- mówił patrząc się na mnie błagająco.
- Właź - uśmiechnęłam się do Mateusza wskazując ręką na mieszkanie.
Przez następne 40 minut robiliśmy spaghetti , śmiejąc i wygłupiając się przy tym jak małe dzieci.
- No gotowe - powiedziałam kładąc na stole dwa talerze z daniem.
Wtedy młody zaczął się śmiać. Patrzyłam na niego jak na idiotę nie mając pojęcia o co mu chodzi.
- Jesteś tu brudna - powiedział wcierając z mojego policzka sos.
- No ale śmiesze - powiedziałam pod nosem idąc łazienki obmyć twarz.
Po paru minutach zasiadłam obok niego zajadając się spaghetti.
- Dziękuje - powiedział okładając talerz na bok po skończeniu.
- To ja dziękuje. Wiem, że umiesz robić spaghetti i,że nie jesteś głodny bo prawie nic nie zjadłeś.Wiem również, że zawsze mogę na Ciebie liczyć i tak na prawdę za to Ci dziękuje - wyszeptałam wystawiając język. 
Młody spojrzał na mnie z uśmiechem od ucha po ucha, po czym poinformował mnie, że musi już iść bo robi się późno.
- No siema. - powiedziałam, a chwile potem usłyszałam jak drzwi za Mateuszem zamknęły się.
Wtedy powędrowałam do sypialni rzucając się na wielkie łóżko. Wyciągnęłam stary rodzinny album i zaczęłam przeglądać zdjęcia z dzieciństwa. Zatrzymałam się na zdjęciu z dziadkiem.
- Dlaczego odszedłeś ? Jak mam sobie radzić w życiu ? - zaczęłam krzyczeć przez łzy spoglądając mimowolnie na niebo, które w tym momencie było rozjaśnione przez gwiazdy.
- Tęsknie. - wyszeptałam spoglądając na najjaśniejszą z nich.



doszłam do wniosku, że jeśli Emilia będzie z 
którymś z panów chodzi mi tu Marcina czy Dawida zawsze
któraś z was będzie nie zadowolona.Dlatego też 
szykuje coś niezwykłego i mam nadzieje, że dogodzę każdej z was <33
pozdrawiam  :
jesteśmojądefinicjąszczęścia.

środa, 3 sierpnia 2011

Rozdział XXVIII

Rozdział XXVIII

Po tym sms-ie jeszcze długo siedziałam w milczeniu po czym wykręciłam numer do Marcina z nadzieją, że odbierze, lecz nadaremnie. Ruszyłam, więc w kierunku naszego osiedla na, którym ostatnio przesiadywał z nowymi kumplami. Idąc przez park zobaczyłam Adriana. Nie zamierzałam z nim rozmawiać wiedziałam, że jak zawsze będzie robił te mądre rady nad którymi później zastanawiałam się godzinami.
- Emilia zaczekaj - usłyszałam głos mężczyzny.
- Cholera - szepnęłam sama do siebie.
- Co jest ? Czemu się nie odzywasz ? Co z Marcinem ? - zapytał, gdy był już bliżej.
- Bierze koke od dilerów. Nie oddaje im kasy, a teraz wybacz spieszę się. - powiedziałam.
- W jego sercu tkwi dobro, lecz tylko ty możesz je z powrotem ujawnić na światło dzienne - usłyszałam jego krzyki, gdy byłam już dalej.
Kucnęłam zaczęłam się zastanawiać dlaczego akurat ja ? Każde z tych słów miało osobne znaczenie lecz razem tworzyły jedność. " Lecz tylko ty możesz " " W jego sercu tkwi dobro " " "Ujawnić je na światło dzienne " powoli zastanawiałam się nad każdym urywkiem zdania.
- Ale jak ? - pomyślałam.
Wtedy do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Wstałam, odwróciłam się, lecz Adriana już tam, nie było. Ruszyłam więc przed Siebie. Jakieś 10 minut później byłam już na osiedlu. Podeszłam do chłopaków , którzy tak jak się spodziewałam siedzieli na ławce sącząc kolejne piwo.
- Możemy pogadać ? - rzuciłam w kierunku Marcina. Ten przytaknął głową i odeszliśmy na bok.
- Ile potrzebujesz  ? - zapytałam.
- 300 zł - odpowiedział spoglądając w ziemie.
- Dam Ci je, ale obiecaj, że przestaniesz. Inaczej zniknę z Twojego życia tak jak rok temu - wyszeptałam.
Brunet popatrzył się na mnie z niedowierzaniem.
- Nie możesz - powiedział łapiąc mnie za rękę.
- To mnie zatrzymaj - szepnęłam zbliżając się do niego.
Chwile potem poczułam bicie jego serca i oddech.
- Kocham Cię - zdążył powiedzieć zanim nasze usta połączyły się.
Wybrałam decyzja zapadła. Moje życie po raz kolejny zmieni się o 360 stopni, ale to było do przewidzenia. W końcu każdy dzień na tym świecie jest zagadką, każda godzina czymś niewiadomym, a minuta czymś zaskakującym, o sekundach nie wspomnę.
- Zacznijmy od początku - wyszeptałam.
- Dobrze - odpowiedział splatając nasze dłonie po czym pociągnął mnie za sobą. Szliśmy dość długo, lecz dobrze wiedziałam dokąd zmierzamy. Po pewnym czasie wyszliśmy na plaże. To tutaj wszystko się zaczęło. Pierwsze spacery, sekrety i ta skrywana miłość do drugiej osoby. W tym miejscu wydarzyło się tak wiele, że nie sposób tego wszystkiego spamiętać. 
- Będzie tak jak dawniej obiecuje. - powiedział przytulając mnie.
- Nie chce żeby był tak jak dawniej. Chce żeby wszystko poszło w niepamięć. Chce Cię kochać i nie opuszczać, aż do śmierci - wspięłam się na palcach ku górze po czym wyszeptałam mu do ucha.
- Tęskniłem - powiedział całując mnie w policzek. 




Ehh no i przesłodziłam.
Ciągle zmieniam plany do do Emilii, ale koniec z tym. 
Zostaje tak i już : P 
chcieliście to proszę...
love forever <3
(przepraszam, że taki krótki )