sobota, 2 lipca 2011

Rozdział XII

Rozdział XII


Mija kolejny dzień wakacji, a ja ? Ja siedzę w domu zawalona chusteczkami i kubkami po kawie. Ostatnio każdy dzień wygląda tak samo łóżko - łazienka i tak na zmianę...Budząc się dzisiejszego ranka zdałam sobie sprawę , że tęsknie , że go potrzebuje , kocham. I wbrew pozorom nie chodzi mi teraz o Dawida tylko o Marcina. Był moim przyjacielem przez tak długi okres czasu, a ja zniszczyłam to co nas łączyło.
- Nie daje rady bez niego.- wyszeptałam sama po siebie po czym podniosłam telefon z podłogi.Wykręciłam numer i gdy chciałam już przycisnąć zieloną słuchawkę lecz zasnęłam, a drzwi do mojego pokoju otworzyły się - stanął w nich on.
- Ja...przepraszam - wykrztusiłam przez łzy.
- Kocham Cię siostrzyczko - powiedział podchodząc co raz bliżej.
- Tęskniłam...- wyszeptałam, a chwile potem wylądowałam w jego ramionach.
- Obiecaj proszę obiecaj, że już nigdy nie wyjedziesz, że mnie nie zostawisz.- dodałam zaraz po tym , gdy wypuścił mnie ze swoich ramion.
- Obiecuje. - szepnął mi do ucha po czym usiedliśmy na łóżku. Oparłam głowę o jego ramię i poczułam łza spada mi po policzku, a chwile potem lądując na jego szarej bluzie utworzyła serce....
- To znak - powiedział wskazując palcem na bluzę.
- O czym ty mówisz jaki znak ??
Nic nie odpowiedział.Więc nie wnikałam. Po paru minutach to on pierwszy przerwał milczenie.
- Bo widzisz jak wyjechałem, miałem czas by przemyśleć parę spraw...
- Do czego ty zmierzasz ? - zapytałam.
- Przez ten czas zdałem sobie sprawę że... - znowu przerwał.
- No powiesz wreszcie o co Ci chodzi ?
- Zakochałem się.
- O to świetnie widzę, że i ty znalazłeś miłość swojego życia.
- Tak tylko, że ona ma innego.
- No to może czas powiedzieć jej co czujesz ?
- A jak zniszczę to co teraz jest między nami ?
- Ty chyba nie mówisz o mnie ? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Wiem nie powinienem Ci tego mówić, ale...
- Nie to nie możliwe - wykrzyczałam łapiąc za torbę po czym wybiegłam z pokoju, a następnie z domu. Biegłam przed siebie nie mogąc uwierzyć w to co powiedział Marcin. Mój mały braciszek, przyjaciel.
- Ja kocham Dawida - powiedziałam sama do siebie zwalniając tempo.
- Tak tu będzie dobrze - pomyślałam widząc przed sobą jedyne puste miejsce na plaży." Nasze " miejsce.
- To dlatego wyjechał ? A jeśli nie...To może po to wrócił ? - zaczęłam się zastanawiać.
- Kocham Ciebie i tylko Ciebie - usłyszałam męski głos...




Mam wielki dylemat  Dawid ? czy Marcin ?
jak myślicie ? 
pomóżcie błagam . ! 
(przepraszam was , że taki krótki obiecuje, że następny będzie dłuższy )

15 komentarzy: